TU ZACHĘTA W POSTACI FILMIKU Z RICKIEM RIORDANEM:
inny świat
czwartek, 21 stycznia 2016
CYTATY:
"Powiedzieć że Apopis był ogromny, to tak jakby rzec, że Tytanic nieco nabrał wody"
Bałem się spróbować, ale pomyślałem: Horusie?
- No nareszcie ~ odezwał
się ten głos. ~ Witaj.
- O nie - powiedziałem, czując narastającą panikę
- O nie, nie, nie. Niech mi ktoś da otwieracz do konserw, mam w głowie
bóstwo!
Oczy Bastet błysnęły. - - Porozumiałeś się z Horusem
bezpośrednio? Robisz postępy!
Postępy?! - Złapałem się za głowę. -
Wyrzućcie go stamtąd!
Uspokój się ~ powiedział Horus.
- Nie każ mi się
uspokajać!
Bastet zmarszczyła brwi. - Nic takiego nie mówiłam.
Mówię do niego! - wskazałem na własne czoło"
"To okropne - jęknęła Sadie. - Jak mam się jej pozbyć?
Bastet prychnęła.
- Po pierwsze, Sadie, nie masz w głowie całej bogini.
Bogowie są bardzo
potężni - możemy istnieć w wielu miejscach naraz.
Ale masz rację, część
ducha Izydy tkwi teraz w tobie, podobnie jak Carter nosi ducha Horusa.
Szczerze mówiąc, powinniście czuć się zaszczyceni.
- Jasne, niezły
zaszczyt - mruknąłem. - Zawsze chciałem zostać opętany.
No, proszę cię,
Carterze - Bastet przewróciła oczami. - Nie zostałeś opętany.
Poza tym
ty i Horus macie wspólny cel: pokonać Seta, tak jak Horus zrobił to
tysiące lat temu, kiedy Set zabił Ozyrysa. Jeśli tego nie zrobisz, twój
ojciec nie ma żadnych szans, a Set zdobędzie panowanie nad Ziemią."
"Sprawiedliwość nie oznacza, że wszyscy dostają to samo. Sprawiedliwość oznacza, że wszyscy dostają to, czego potrzebują.A jedynym sposobem,
żeby dostać to, czego się potrzebuje , to samemu na to zapracować.
(...) a w środku znaleźliśmy nowy amulet który wyglądał jak kolumna albo
pień drzewa, albo... - Czy to jakiś słup?-zapytała Sadie -To się nazywa
dżed- odparł tato.- to mój symbol... Kręgosłup Ozyrysa. - Fuj- mruknęła
Sadie Mama roześmiała się. - To troszkę obrzydliwe ale w istocie to
potężny symbol. Oznacza stabilność, siłę...”
Byłem szlachetnym sokołem,panem nieba! Zerwałem się z chodnika i wleciałem prosto w płot.(Carter)
Mój drogi,jestem kotką. Wszystko co widzę jest moje.(Bastet)
"Nasze kroki odbijały się echem w
pogrążonych w ciszy tunelach. Przeszliśmy przez jedną z podziemnych
rzek, po czym przemierzyliśmy dzielnicę biblioteczną i Komnatę Ptaków.
(Carter uważa, że powinnam wam powiedzieć, skąd wzięła się jej nazwa. Jest to grota pełna najróżniejszego ptactwa. Znowu: banał). [Czemu walisz głową w stół Carter?]"
(Carter uważa, że powinnam wam powiedzieć, skąd wzięła się jej nazwa. Jest to grota pełna najróżniejszego ptactwa. Znowu: banał). [Czemu walisz głową w stół Carter?]"
"Było to niemal tak samo prawdopodobne, jak to, że Ra i Apopis zostaną przyjaciółmi na Facebooku, ale nie odezwałem się."
"Bogowie mają wielką moc, ale tylko ludzie mają wyobraźnię"
(...) Egipcjanie wierzą w potęgę wschodu słońca. Wierzą, że każdy ranek zaczyna nie tylko nowy dzień, ale także nowy świat"
SERIA KRONIKI RODU KEYNE:
tom 1-Czerwona Piramida:
Od śmierci matki Carter i Sadie są sobie niemal obcy. Dziewczyna mieszka
z dziadkami w Londynie, jej brat natomiast podróżuje po świecie z
ojcem, wybitnym egiptologiem doktorem Juliusem Kane. Pewnej nocy doktor
Kane zabiera Cartera i Sadie na „eksperyment naukowy” do British Museum,
w nadziei że uda mu się z powrotem połączyć rodzinę. Zamiast tego
jednak uwalnia egipskiego boga Seta, który skazuje doktora na wygnanie, a
jego dzieci zmusza do ucieczki. Wkrótce Sadie i Carter odkrywają, że
budzą się wszyscy bogowie Egiptu, a najgorszy z nich – Set – chce
zniszczyć rodzinę Kane. Aby go powstrzymać, dzieci muszą podjąć
niebezpieczną podróż po całym świecie. Będzie to zadanie, które
przybliży je do prawdy o rodzinie i ujawni jej powiązania z tajnym
stowarzyszeniem istniejącym od czasów faraonów.
sobota, 30 maja 2015
PRZEPOWIEDNIE:
Przepowiednia, którą otrzymał Jason Grace ( Zagubiony Heros) :
"A ty, dziecię gromu, ziemi się strzeż,
Na siedmioro czyha olbrzymia sieć,
Kraty wyłamią kowal i gołąb,
Gniew Hery śmierć rozsiewa wokoło."
"Powędrujcie na Alaskę. Znajdziecie Tanatosa
i uwolnijcie go. Wróćcie przed zachodem
słońca dwudziestego-czwartego czerwca albo zginiecie"
Niedokończona przepowiednia, którą wygłosiła Ella (harpia ) do Franka Zhanga:
"Na północy, poza władzą bogów, spoczywa korona legionu.
Spadając z lodu, syn Neptuna w toń pogrąży..."
"Córa mądrości samotnie kroczy,
Znamię Ateny przez Rzym ogniem toczy.
Już węszą mdły oddech anioła bliźnięta,
Pod którego strażą wiecznej śmierci pęta.
Już blednie olbrzymów zmora ozłocona,
Z utkanego więzienia w bólu uwolniona."
WIELKIE PRZEPOWIEDNIE:
Pierwsza Wielka Przepowiednia dotycząca Percy'ego:
"Heros, który od bogów najstarszych pochodzi,
Osiągnie lat szesnaście wbrew wszelkiej przeszkodzie.
Świat pogrążony, ujrzy w snu wiecznym bezkresie,
Jeden wybór kres życiu herosa przyniesie.
Duszę półboga ostrze przeklęte wyżenie,
Olimp w perzynie legnie lub zyska zbawienie"
Druga Wielka Przepowiednia, ''Przepowiednia Siedmiorga'':
"Podjąć musi herosów siedmioro wyzwanie,
Inaczej pastwą ognia lub burz świat się stanie.
Przysięga tchem ostatnim dochowana będzie,
A wróg w zbrojnym rynsztunku u Wrót Śmierci siędzie.
Trzecia Wielka Przepowiednia, "Przepowiednia Siedmiorga"(według Rzymian): 
Tolle de septem est provocare heroe
Ceterum praeda, igni aut procellis, erit mundus.
Iusiurandum erit adhaeserunt ad extremum vitae spiritum.
Inimicus militaribus insignibus suis in porta sit mors. "
Rozdział I :
JASON
Jason nienawidził być stary.Stawy go bolały. Nogi były niepewne. Kiedy usiłował wspiąć się na wzgórze, w płucach grzechotało mu jak w pudełku z kamykami.
Na szczęście nie widział swojej twarzy, ale palce miał powykręcane i chude. Wierzch dłoni pokrywała siateczka niebieskich żył.
Wokół niego roztaczał się nawet ten charakterystyczny zapach starości: kulki przeciwmolowe i rosół z kurczaka. Jak to możliwe? W ciągu sekund zmienił się z szesnastolatka w siedemdziesięciopięciolatka, ale ten zapach pojawił się natychmiast, szast-prast. Gratulacje! Śmierdzisz!
– Już prawie jesteśmy na miejscu. – Piper uśmiechnęła się do niego. – Świetnie ci idzie.
Łatwo jej mówić. Piper i Annabeth były przebrane za śliczne greckie służące. Mimo że miały na sobie białe sukienki bez rękawów i sandały z rzemyków, bez problemu poruszały się po skalistej ścieżce.
Kasztanowe włosy Piper były upięte w spiralny kok. Jej ramiona ozdabiały srebrne bransolety. Przypominała starożytny posąg swojej mamy Afrodyty, co Jasona nieco peszyło.
Chodzenie z piękną dziewczyną było wystarczająco kłopotliwe. Chodzenie z dziewczyną, której matka jest boginią miłości… cóż, Jason zawsze bał się, że zrobi coś nieromantycznego, a mama Piper popatrzy z dezaprobatą z Olimpu i zamieni go w dzikiego wieprza.
Jason spojrzał w górę drogi. Szczyt wciąż znajdował się jakieś sto metrów dalej.
– To był wyjątkowo głupi pomysł. – Oparł się o cedr i otarł czoło. – Magia Hazel jest zbyt dobra. Jeśli będę miał walczyć, to na nic się nie przydam.
– Nie dojdzie do tego – zapewniła go Annabeth.
Ona chyba nie czuła się dobrze w kostiumie służącej. Kuliła się nieustannie, usiłując zapobiec zsuwaniu się sukienki z ramion. Blond włosy, upięte wysoko, rozsypały się z tyłu i opadały teraz na plecy jak nogi pająka. Znając jej niechęć do pająków, Jason postanowił o tym nie wspominać.
– Dostaniemy się do pałacu – powiedziała. – Zdobędziemy potrzebne nam informacje i wyjdziemy.
Piper postawiła na ziemi amforę, wysoki ceramiczny dzban, w którym ukryty był jej miecz.
– Możemy przez chwilę odpocząć. Musisz złapać oddech, Jasonie.
U jej paska wisiała kornukopia – magiczny róg obfitości. A gdzieś w fałdach szaty miała ukryty sztylet o nazwie Katoptris, czyli Zwierciadło. Piper nie wyglądała groźnie, ale w razie potrzeby potrafiła walczyć dwoma ostrzami z niebiańskiego spiżu albo strzelać nieprzyjaciołom w twarz dojrzałymi owocami mango.
Annabeth zdjęła amforę z ramienia. Ona też miała ukryty miecz, ale nawet bez niego wyglądała na śmiertelnie niebezpieczną. Jej szare jak gradowa chmura oczy lustrowały okolicę w poszukiwaniu zagrożeń. Jason wyobrażał sobie, że gdyby jakiś facet zaprosił Annabeth na drinka, miałby szansę zarobić kopniaka w bifurcum.
Usiłował uspokoić oddech.
Pod nimi migotała zatoka Afales, której woda była tak błękitna, że sprawiała wrażenie zafarbowanej barwnikiem spożywczym. Kilkaset metrów od brzegu stał na kotwicy „Argo II”. Jego białe żagle wyglądały z tej odległości na nie większe od znaczków pocztowych, a dziewięćdziesiąt wioseł jak wykałaczki. Jason wyobraził sobie kumpli znajdujących się na pokładzie, obserwujących ich postępy, zmieniających się przy lunecie Leona, usiłujących powstrzymywać śmiech, kiedy dziadek Jason dreptał pod górę.
– Głupia Itaka – wymamrotał.
W sumie wyspa była dość ładna. Przez jej środek biegł grzbiet porośniętych lasem wzgórz. Kredowobiałe zbocza opadały do morza. W małych zatoczkach kryły się skaliste plaże i przystanie, gdzie na wybrzeżu przykucnęły domy o czerwonych dachach i biało tynkowane kościółki.
Wzgórza były usiane makami, krokusami i dzikimi czereśniami. Wiatr niósł ze sobą zapach kwitnącego mirtu. Wszystko to byłoby bardzo przyjemne – gdyby temperatura nie wynosiła około czterdziestu stopni. Powietrze było parne jak w rzymskiej łaźni.
Jason nie miałby problemów z ujarzmieniem wiatru, żeby polecieć na sam szczyt wzgórza, ale nieee. Trzeba było tam dotrzeć niepostrzeżenie, musiał więc wlec się pod górę jako śmierdzący rosołem starzec o chorych kolanach.
Przypomniała mu się poprzednia wspinaczka, dwa tygodnie wcześniej, kiedy razem z Hazel zmierzyli się z bandytą Skironem na klifach Chorwacji. Wtedy przynajmniej Jason był w pełni sił. A to, z czym mieli się teraz spotkać, było znacznie gorsze od bandytów.
– Jesteście pewne, że to właściwe wzgórze? – zapytał. – Jest tu dosyć… no, nie wiem… spokojnie.
Piper przyglądała się wzgórzom. We włosy miała wpięte błękitne piórko harpii – wspomnienie ataku z poprzedniej nocy. Pióro nie pasowało szczególnie do jej przebrania, ale Piper zdobyła je na swojej warcie, pokonując w pojedynkę całe stado demonicznych ptasich kobiet. Z pozoru nic sobie nie robiła z tego osiągnięcia, ale Jason wiedział, że była z niego bardzo zadowolona. Pióro przypominało jej, że nie jest tą samą dziewczyną, którą była poprzedniej zimy, kiedy po raz pierwszy przybyli do Obozu Herosów.
– Ruiny są tam – zapewniła go. – Widziałam je w ostrzu Zwierciadła. No i słyszałeś, co mówiła Hazel. „Nigdy jeszcze…
– …nie wyczułam aż tak wielkiego zgromadzenia złych duchów”. – Jason pamiętał.
– Aha, to brzmi fantastycznie.
Ostatnią rzeczą, z jaką miał ochotę się zmierzyć po przedarciu się przez podziemną świątynię Hadesa, były kolejne złe duchy. Ale ważyły się losy misji. Załoga „Argo II” musiała podjąć ważną decyzję. Jeśli wybiorą źle, mogą ponieść klęskę, a cały świat ulegnie zagładzie.
Sztylet Piper, magiczne zmysły Hazel i instynkt Annabeth jednogłośnie wskazywały, że odpowiedź leży tu, na Itace, w starożytnym pałacu Odyseusza, gdzie hordy złych duchów zebrały się w oczekiwaniu na rozkazy Gai. Wedle planu mieli się zakraść pomiędzy nie, sprawdzić, co się dzieje, po czym wybrać właściwy kurs. A potem się wydostać, najlepiej żywi.
Annabeth poprawiła swój złoty pas.
– Mam nadzieję, że nasze przebrania wytrzymają. Zalotnicy byli paskudnymi typkami już za życia. Jeśli się dowiedzą, że jesteśmy herosami…
– Magia Hazel wytrzyma – oznajmiła Piper.
Jason usiłował w to wierzyć.
Zalotnicy: setka najbardziej chciwych, najwredniejszych rzezimieszków, jacy kiedykolwiek chodzili po ziemi. Kiedy Odyseusz, grecki król Itaki, zaginął po wojnie trojańskiej, ten tłum książąt drugiej kategorii zawładnął jego pałacem i nie chciał odejść, wszyscy bowiem mieli nadzieję poślubić królową Penelopę i przejąć królestwo. Odyseusz zdołał w tajemnicy wrócić i pozabijał ich wszystkich – taki radosny powrót do domu. Ale jeśli wizje Piper były prawdziwe, zalotnicy zjawili się ponownie, nawiedzając miejsce swojej śmierci.
Jason nie wierzył, że odwiedzi prawdziwy pałac Odyseusza – jednego z najsłynniejszych greckich bohaterów wszech czasów. Ale ta misja była całą serią niesamowitych wydarzeń. Annabeth wróciła właśnie z wiecznej otchłani Tartaru. Na myśl o tym Jason uznał, że może nie powinien narzekać na bycie starcem.
– Cóż… – Podparł się na lasce. – Jeśli wyglądam równie staro, jak się czuję, to moje przebranie musi być doskonałe. Chodźmy dalej.
Podczas wspinaczki pot zalewał mu czoło. Łydki bolały. Pomimo upału czuł dreszcze. I choćby nie wiadomo co robił, nie potrafił przestać myśleć o swoich niedawnych snach.
Od czasu Domu Hadesa stały się one znacznie wyraźniejsze.
Czasami Jason stał w podziemnej świątyni w Epirze, a nad nim unosił się gigant Klytios przemawiający całym chórem pozbawionych ciał głosów: „Musiało was być tylu, żeby mnie pokonać. Co zrobicie, kiedy Matka Ziemia otworzy oczy?”. Kiedy indziej Jason znajdował się na szczycie Wzgórza Herosów. Bogini Gaja unosiła się z ziemi – wirująca postać z kurzu, liści i kamieni.
„Biedne dziecko”, jej głos niósł się echem po okolicy, wstrząsając skałą pod stopami Jasona. „Twój ojciec jest pierwszym wśród bogów, ale ty jesteś zawsze na drugim miejscu: po swoich rzymskich towarzyszach, po swoich greckich kumplach, nawet po swojej rodzinie. Jak zamierzasz się wykazać?”
Najgorszy sen zaczynał się na dziedzińcu Wilczego Domu w Sonomie. Przed nim stała bogini Junona w srebrzystej poświacie.
„Twoje życie należy do mnie”, dudnił jej głos. „Prezent na zgodę od Zeusa”.
Jason wiedział, że nie powinien patrzeć, ale nie potrafił zamknąć oczu, kiedy Junona zamieniała się w supernową, pokazując się w swojej prawdziwej boskiej formie. Mózg Jasona rozdzierał ból. Jego ciało płonęło kolejnymi warstwami niczym cebula.
A potem sceneria się zmieniała. Jason przebywał wciąż w Wilczym Domu, ale teraz był małym chłopcem. Przed nim klęczała kobieta, którą otaczał znajomy cytrynowy zapach. Jej rysy były rozmazane i niewyraźne, ale on znał ten głos: jasny, chłodny, niczym cieniutka warstwa lodu na rwącym strumieniu.
„Wrócę po ciebie, kochanie”, mówiła „Wkrótce się zobaczymy”.
Ilekroć Jason budził się z tych koszmarów, twarz miał pokrytą potem. Oczy piekły od łez.
Nico di Angelo ich ostrzegał: Dom Hadesa poruszy ich najgorsze wspomnienia, sprawi, że zobaczą i usłyszą rzeczy z przeszłości. Ich duchy poczują niepokój.
Jason miał nadzieję, że ten konkretny duch będzie się trzymał z daleka, ale każdej nocy sen stawał się coraz gorszy. A teraz Jason wspinał się ku pałacowi, gdzie zebrała się armia duchów.
„To nie oznacza, że ona tam będzie” – powtarzał sobie.
Ale jego ręce nie przestawały drżeć. Każdy kolejny krok wydawał się trudniejszy od poprzedniego.
– Już prawie jesteśmy na miejscu – powiedziała Annabeth. – Trzeba…
BUUUM! Wzgórze zadrżało. Gdzieś za grzbietem tłum ryknął z aprobatą jak widzowie w amfiteatrze. Jason poczuł, że na ten dźwięk przebiega go dreszcz. Nie tak dawno sam walczył o życie w rzymskim Koloseum przed wiwatującą widmową publicznością. Nie miał najmniejszej ochoty powtarzać tego doświadczenia.
– Co to był za wybuch? – zastanawiał się.
– Nie mam pojęcia – odparła Piper. – Ale brzmi to tak, jakby się nieźle bawili. Chodźmy poznać paru martwych kumpli.
CYTATY:
"- Atlantyda? - spytał Jason
- To tylko mit - odparł Percy
- Hm... czy my cały czas nie zajmujemy się mitami?
- Nie, miałem na myśli, że to wymyślony mit. Nie tak jak autentyczny prawdziwy mit.
- A więc dlatego Annabeth jest mózgiem tej operacji, co?
- Zamknij się, Grace." - Jason i Percy
" - Jesteś bogiem muzyki prawda? Chciałbyś słuchać piosenki zatytułowanej Apollo poraził karłowatego heroska? Ja nie. Ale pieśń Apollo pokonał Matkę Ziemię i ocalił cały cholerny świat...to jest materiał na światowy przebój!" - Leo
" - TAK! KTO UMARŁ? KTO WRÓCIŁ? TO TWÓJ MISTER GADŻET, MAŁA! Haa!
[...] Smok zakołysał się i katapultował Leona twarzą w piasek. I tyle w kwestii bohaterskiego wejścia."
" - A zatem tu rozpoczęło się współzawodnictwo - dodał Percy.
- Aha.
Percy przyciągnął Annabeth do siebie i pocałował ją. [...]
Kiedy Percy się cofnął, Annabeth wyglądała jak ryba walcząca o
powietrze.
- I tu współzawodnictwo się kończy - powiedział Percy - Kocham cię, Mądralińska."
"Kadłub trzeszczał. Silnik jęczał jak umierający bawół. Przez wycie
wichru przedzierał się wrzask bogini Nike dobiegający ze stajni: STAĆ
CIĘ NA WIĘCEJ SZTORMIE! DAJ Z SIEBIE STO DZIESIĘĆ PROCENT!"
" - Cała Europa stoi do góry nogami - Leo pokręcił głową - Najpierw w
Rzymie wchodzimy na Schody Hiszpańskie. Potem w Grecji idziemy na
włoskie lody."
"Percy zajadał się wielką stertą niebieskich naleśników,
podczas gdy Annabeth robiła mu wyrzuty za oblanie ich zbyt wielką
ilością syropu.
- Utopiłeś je! - narzekała
- Ej, jestem synem Posejdona - odparł Percy - Nie mogę utonąć. Moje naleśniki też nie."
"-Ach, tak. - zgodził się Percy. - Rzymianie są marnymi
żeglarzami. Oni mieli raptem jedną łódź wiosłową. Którą zatopiłem. A
skoro mowa o gwałtownych sztormach, niezła robota tam, na górze. [...].
Sęk w tym, że ugrzązł w niej nasz statek i właśnie tak jakby się
rozsypuje. Jestem przekonany, że miałaś zamiaru...
-Ależ wręcz przeciwnie.
-Miałaś. - skrzywił się Percy. - No dobra, to fatalnie. I obawiam się, że nie przestaniesz, jeśli ładnie poprosimy.
-Nie. - potwierdziła bogini."
"z każdej tragedii rodzi się nowa siła"
"życie jest krótkie a śmierć wieczna"
"nikt nie będzie cię nienawidził z większą namiętnością niż ktoś kto cię kiedyś kochał"
"Rzymianin nie czeka na śmierć.Rzymianin jej szuka i spotyka ją na własnych warunkach"
"Ale zbyt dużo miłości jest trucizną, zwłaszcza kiedy ta miłość nieodwzajemniona"
Piąty tom z serii "Olimpijscy Herosi "
Tom 5 Krew Olimpu:
Mimo że grecko-rzymska załoga „Argo II” zrobiła postępy w wielu swoich
misjach, herosi wciąż są daleko od pokonania Matki Ziemi, Gai. Wszyscy
jej giganci powstali, potężniejsi niż kiedykolwiek wcześniej. Muszą
zostać powstrzymani przed świętem bogini nadziei Spes, kiedy to Gaja
planuje złożenie w ofierze dwójki herosów w Atenach. Bogini potrzebuje
ich krwi – krwi Olimpu – żeby się przebudzić. Herosi mają coraz częstsze
wizje straszliwej bitwy w Obozie Herosów. Rzymski legion z Obozu
Jupiter, dowodzony przez Oktawiana, jest już niemal gotowy do ataku.
Chociaż pokusa zabrania Ateny Partenos do Aten, aby posłużyć się nią jako tajną bronią, jest wielka, przyjaciele wiedzą, że ogromny posąg powinien znaleźć się na Long Island, gdzie będzie w stanie zapobiec wojnie między dwoma obozami. Atena Partenos uda się zatem na zachód, a „Argo II” na wschód. Bogowie, wciąż cierpiący na rozdwojenie jaźni, nie są w stanie pomóc. Jak garstka młodych herosów ma się przeciwstawić potężnej armii gigantów Gai? Wyprawa do Aten jest bardzo niebezpieczna, ale nie mają innego wyjścia. Zbyt dużo już poświęcili. A jeśli Gaja się przebudzi, to gra skończona.
Chociaż pokusa zabrania Ateny Partenos do Aten, aby posłużyć się nią jako tajną bronią, jest wielka, przyjaciele wiedzą, że ogromny posąg powinien znaleźć się na Long Island, gdzie będzie w stanie zapobiec wojnie między dwoma obozami. Atena Partenos uda się zatem na zachód, a „Argo II” na wschód. Bogowie, wciąż cierpiący na rozdwojenie jaźni, nie są w stanie pomóc. Jak garstka młodych herosów ma się przeciwstawić potężnej armii gigantów Gai? Wyprawa do Aten jest bardzo niebezpieczna, ale nie mają innego wyjścia. Zbyt dużo już poświęcili. A jeśli Gaja się przebudzi, to gra skończona.
Nico ich ostrzegał. Przejście przez Dom Hadesa obudzi najgorsze wspomnienia herosów. Związane z nimi duchy staną się niespokojne. Jeszcze jeden skok przez cienie z Reyną i trenerem Hedge’em, a Nico sam stanie się duchem. Druga możliwość wydaje się jeszcze gorsza: pozwolić, by umarł ktoś inny, zgodnie z zapowiedzią Hadesa.
Jasona nawiedza duch matki, która porzuciła go w dzieciństwie. Jason nie jest pewny, jak sprawdzi się jako przywódca, ale wie, że nie będzie łamał obietnic jak ona. Wypełni dotyczący go fragment przepowiedni: Pastwą ognia lub burz świat się stanie.
Reyna boi się duchów swoich przodków, od których emanuje gniew. Musi jednak skupić wszystkie siły na tym, by dostarczyć Atenę Partenos do Obozu Herosów, zanim wybuchnie wojna między Rzymianami a Grekami. Czy starczy jej siły, żeby tego dokonać, zwłaszcza że po piętach depcze jej przerażający myśliwy?
Leo martwi się, że jego plan nie wypali: że mogą mu przeszkodzić przyjaciele. Nie ma jednak innej drogi. Wszyscy wiedzą, że jedno z Siedmiorga musi umrzeć, żeby pokonać Gaję, Matkę Ziemię.
Piper musi nauczyć się poddawać strachowi. Tylko wtedy zdoła wykonać w końcu swoje zadanie: wypowiedzieć jedno jedyne słowo.
Herosi, bogowie i potwory – wszyscy mają rolę do odegrania w ostatecznym wypełnieniu przepowiedni w Krwi Olimpu, niezwykłym zakończeniu bestsellerowej serii „Olimpijscy Herosi”.
Subskrybuj:
Posty (Atom)